Przypowieść-o-winnicy

„Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła” – tak brzmi treść ostatniego, piątego przykazania kościelnego. Wielu katolików postrzega je tylko w kategoriach składania ofiary pieniężnej. Ale czy na pewno odnosi  się ono tylko i wyłącznie do cotygodniowego „dania na tace”?

                Dlaczego mam dbać o potrzeby swoich rodziców? Czy tylko dlatego, że jestem synem i córką? Dbamy o to, co jest dla nas ważne i dlatego, że widzimy w tym wartość. Podobnie jest z Kościołem pisanym przez wielkie „K”, czyli Kościołem, jako Wspólnotą ludzi wierzących. Skoro Kościół jest Ciałem Chrystusa, to będąc w Kościele i troszcząc się o jego potrzeby, mogę odnajdywać w nim samego Boga. Jeżeli Chrystus utożsamia się z Kościołem, to inaczej go nie odnajdę, jak właśnie w Kościele. Nie można powiedzieć, że wierzę w Jezusa Chrystusa, ale nie akceptuję Jego Kościoła. „Kościół jest genialny w tym założeniu, które dał Chrystus: Kościół weryfikuje moją wiarę. Sprawia, że nie zaczynam wierzyć w ‚swojego boga’, nie tworzę sobie obrazu Boga, który będzie dla mnie wygodny, będzie skrojony na moją miarę. Kościół niejako ‚sprowadza na ziemię’ i mówi w takich wypadkach: źle wierzysz, wierzysz nieprawdziwie.” – to jedno z bardzo ważnych zadań Kościoła podkreślił podczas swojej ostatniej konferencji dla nas Ksiądz Maciej. Wiele osób przyjmuje Kościół jako instytucje. Ale ile osób jest w stanie powiedzieć, że go kocha? Jeżeli naprawdę będę kochał Kościół, to nie będzie on nigdy czymś ‚przy okazji’. Bo miłość zakłada to, że zaczynam myśleć o drugiej osobie, zaczynam myśleć o niej, jako o pewnej wartości, jako o wartości nadrzędnej. „Kościół nie jest miejscem samoobsługowym, w którym wrzucę złotówkę, a natychmiast mam miękko i ciepło. Dojrzała postawa kogoś, kto żyje Kościołem, a nie żyje tylko ‚w Kościele’ to będzie postawa, w której Kościół nie będzie gdzieś z boku, nie będzie wpisany w plan dnia, tylko Kościół będzie obecny we wszystkim, będzie częścią życia dojrzałego chrześcijanina. Kiedy myślę o swoich obowiązkach domowych będę myślał także o tym, co trzeba zrobić w kościele. Jeżeli mam posprzątać u siebie w domu, to przychodzę także posprzątać w Kościele, bo wiem, że to jest też tutaj potrzebne, tutaj też jest mój dom.” – uczył nas dalej Ksiądz Maciej. Kiedy spojrzymy na Kościół, jako miejsce odkrywania Pana Boga to nawet przysłowiowa ‚taca’ nie będzie traktowana jako jałmużna, ale jako dar serca, wyraz wdzięczności. Im więcej jestem gotowy dać we Wspólnocie Kościoła, im więcej jestem w stanie dać ludziom tworzącym tę Wspólnotę – dać siebie – tym więcej otrzymuję. Drogą do odnajdywania Kościoła jako Wspólnoty wspólnot, jest dla nas, członków Grupy Akademickiej, między innymi Klema.  „Spotykając się z drugim człowiekiem we wspólnocie (dop. Klemie), przyjmując go, w jakiś sposób także uczę się Kościoła. Bo ta druga osoba sprawia, że muszę zweryfikować siebie. We wspólnocie uczę się słuchać prawdy o osobie, odkrywam tę prawdę, a to mnie prowadzi do odkrycia Pana Boga.” – mówił Ksiądz Maciej. 

                A zatem: „czy potrafię tak zafascynować się Kościołem, żeby dotknąć w nim żywego Boga, we wspólnocie której Jest, w sakramentach, liturgii, tradycji? Czy postrzegam Kościół jedynie jako instytucję, która wymaga wsparcia ze strony swoich członków? Czy naprawdę mogę powiedzieć, że kocham Kościół? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam indywidualnie.”

Na zakończenie swojej konferencji Ksiądz Maciej udzielił pięknej odpowiedzi na pytanie: „dlaczego kocham Kościół? Bo w nim spotykam i dotykam Chrystusa, Kogoś, kto mnie kocha.”
Pragniemy, aby ta odpowiedź każdego dnia, stawała się także coraz bardziej naszym „Tak!” dla Chrystusa i Jego Kościoła.  

Autor tekstu: Agnieszka Sadowska, na podstawie konferencji ks. Macieja Czaplińskiego pt. „V przykazanie kościele”  z cyklu „Klemowe drogi”

Dodaj komentarz