ducha-nie-gascie

Kochani Słuchacze!

Zapewne zdziwi niektórych ten zwrot rozpoczynający moją refleksję, ale chciałbym zwrócić się w niej, w szczególny sposób właśnie do tych wszystkich, którzy cierpliwie wysłuchali mojej ostatniej konferencji pt. „Ducha nie gaście”. Mam świadomość ulotności słów, zwłaszcza jeśli są one „słowem żywym” (tzn. głoszonym). Dlatego nie chcąc tracić pereł jakie daje nam Pan, pragnę nakreślić tych kilka słów, które mam nadzieję, że pomogą nam usystematyzować dotknięte zaledwie zagadnienia. Drogi czytelniku i tutaj możesz mi zarzucić brak pokory, w określeniu „perłami” słów z ostatniej konferencji. Wiedz jedynie, że widzę perły
w ukazanej nauce, czyli w podjętych tematach i zagadnieniach, które są niezwykle istotne.

Naszą konferencję rozpoczęliśmy od przywołania słów z książki pt. „Wtajemniczenie w umiejętność świętych” ks. Aleksandra Żychlińskiego: „Kto chce żyć prawdziwym życiem wewnętrznym, winien przede wszystkim zabrać się do energicznej pracy wewnętrznej nad samym sobą i w niej mężnie i nieugięcie trwać”. Myśl ta podprowadziła nas pod Ignacjańską zasadę „agere contra” czyli „działać przeciw” – przeciw naszej zranionej grzechem naturze. Jest to warunek niezbędny do prowadzenia pogłębionego życia duchowego. Dlaczego jest on tak ważny? Bo łaska, która jest źródłem tego życia, buduje na naszej naturze. Warto tutaj uściślić, że owa duchowość, o której mówimy nie jest bliżej nieokreślonym doświadczeniem, ale konkretnym spotkaniem z Bogiem, jako Osobą. Moja natura, to wszystko kim jestem (to już niedługo stanie się tematem naszej kolejnej refleksji o klemowych drogach), została tak stworzona przez Boga, abym mógł zestroić się z łaską, poprzez którą Bóg sam chce nas dotknąć. Natura źle zestrojona z przekazem jaki kieruje do nas Bóg, natura pełna pożądliwości, gniewliwa oraz nieuporządkowana, będzie powodować moją ślepotę i głuchotę, wobec tego wszystkiego, co pragnie pokazać i powiedzieć do mnie Bóg. Dlatego jest to warunek konieczny dla mojego życia duchowego, mojego osobistego spotkania z Bogiem. „Agere contra” to sposób życia, w którym chcę Bogu je oddać, w którym uczę się Go kochać, stawiając Chrystusa na pierwszym miejscu
w każdym z wymiarów swojego życia. To owo ewangeliczne zaparcie się siebie, w odruchach mojej egoistycznej zranionej natury. Ta najtrudniejsza z walk, jaką podejmuję z samym sobą, ma mnie doprowadzić do dyspozycji, którą możemy nazwać cnotą.
Jest ona stałą zdolnością działania, w której będę potrafił wytrawiać w poszukiwaniu tego co naprawdę dobre, demaskując wszelkie dobra pozorne, do których może mnie kierować ta nieuporządkowana jeszcze część mojej natury, czyli „stary człowiek”, który jest w każdym z nas. Ta walka sprawia, że Bóg ma coraz większy przystęp do mnie, do moich planów, mojego spojrzenia na drugiego człowieka, na świat, na radości i cierpienia, na wszystko co stanowi moją codzienność. Widzimy zatem, co jest niezwykle istotne, że celem tej pracy nad sobą jaką podejmuję nie jest doskonałość, ale otwarcie się na duchowy dialog, który tworzy więzy
z Bogiem. Ta prawda dla uważnego czytelnika i słuchacza ukazała się już w przywołanej sentencji „łaska buduje na naturze”.
Tak naprawdę łaska jest tym, co mnie kształtuje i zmienia, co czyni mnie świętym, czyli takim jakim mnie zamierzył Bóg. A skoro jest tak, że jest ona darem, powinienem być gotowy przyjąć go tak, jak chce mi go dać Ten, który kocha mnie nad życie, który chce dać mi to, co najlepsze. Być gotowym przyjąć łaskę, oznacza zgodzić się na Boże plany. A to potrafi człowiek który jest cnotliwy, czyli taki, który wybiera Dobro  na drogach swojego życia i w tym Dobru odnajduje największą z łask, Tego, który jedynie jest Dobry. A zatem: Quo vadis, Przyjacielu?  

Autor tekstu: Ksiądz Maciej Czapliński

Dodaj komentarz